Wspólne lata zamienione w utwór, którego nie ma nikt inny.
Pierwsza rocznica ślubu. Chcę dać żonie coś, czego nie da się kupić — krótki, kameralny utwór przy pianinie, który puszczę jej wieczorem w domu, bez okazji, bez gości. Ma być o tym, że to jej historia, a nie kolejna piosenka z radia.
Dziesiąta rocznica ślubu. Poznaliśmy się w kolejce do kasy w markecie, bo zabrakło mi dwóch złotych i ona mi je dała. Mamy dwoje dzieci, kredyt i psa, który nie słucha nikogo poza nią. Ostatnie lata były ciężkie i chcę jej powiedzieć, że dalej bym stanął w tej kolejce. Kameralnie, przy pianinie i gitarze — bez patosu.
Pierwsza rocznica naszego związku. Poznaliśmy się przez wspólnych znajomych na grillu, na który oboje nie chcieliśmy iść. Mieszkamy razem od pół roku i wciąż nie umiemy się dogadać, kto wynosi śmieci. Chcę coś nowoczesnego i ciepłego, z groove'em — nie klasyczną balladę, bo oboje byśmy się zaczęli śmiać.
Dziadkowie obchodzą 50. rocznicę ślubu — złote gody. Poznali się na potańcówce w remizie, dziadek przyszedł tam za kolegą i nie chciał tańczyć. Babcia mówi, że wygrała go w trzy piosenki. Przeżyli razem przeprowadzkę na drugi koniec Polski, czworo dzieci i dziewięcioro wnuków. Chcemy wzruszającą balladę na uroczysty obiad, po której wszyscy będą płakać, łącznie z dziadkiem, który twierdzi, że nigdy nie płacze.
Wszystkie utwory na tej stronie powstały jako demonstracje, dla wymyślonych osób. Piosenek zamówionych przez klientów nie publikujemy — to ich prywatne historie.