Posłuchaj, jak brzmi piosenka napisana pod konkretną osobę i jej historię.
Babcia Halina kończy 80 lat. Całe dzieciństwo spędzałem u niej na Mazurach — jeździliśmy starym maluchem, a ona uczyła mnie rozpoznawać ptaki i czytać chmury. Był tam pomost, na którym siedzieliśmy godzinami, i termos z herbatą o poranku, kiedy nad wodą stała mgła. Chciałbym spokojną, wzruszającą balladę — coś, co puścimy przy całej rodzinie i co ją rozczuli, a nie rozbawi.
Mama ma 50. urodziny i robimy jej przyjęcie-niespodziankę w sali, będzie około czterdziestu osób. Mama uwielbia swój ogród i róże, w kuchni zawsze leci radio, a ona tańczy z chochlą w ręce. Uczyła nas jeździć na rowerze biegnąc obok i krzycząc, że damy radę. Chcemy coś radosnego, do zaśpiewania chórem zamiast „Sto lat" — ma być wesoło, nie łzawo.
Pierwsza rocznica ślubu. Chcę dać żonie coś, czego nie da się kupić — krótki, kameralny utwór przy pianinie, który puszczę jej wieczorem w domu, bez okazji, bez gości. Ma być o tym, że to jej historia, a nie kolejna piosenka z radia.
Moja przyjaciółka kończy 40 lat. Znamy się od pierwszej klasy podstawówki, czyli od trzydziestu paru lat. Przetrwałyśmy razem dwie przeprowadzki, jeden rozwód i niezliczone wieczory z winem i serialem. Ma fantastyczne poczucie humoru i śmieje się głośniej niż wszyscy na sali. Chcę wesołą piosenkę z przymrużeniem oka, którą puszczę jej na urodzinach przy wszystkich.
Syn kończy 18 lat. Od dziecka gra na gitarze, w garażu ma zespół, który ćwiczy tak głośno, że sąsiedzi już przestali dzwonić. Jest uparty jak jego matka i to jest komplement. Chcemy mocny, gitarowy kawałek na jego osiemnastkę — coś, co puści kolegom i nie będzie się wstydził, że to prezent od rodziców.
Tata kończy 70 lat. Całe życie przepracował jako stolarz — do dziś pachnie mu w warsztacie drewnem i klejem, a każdy mebel w domu zrobił sam. Nauczył mnie, że rzecz zrobiona porządnie zostaje na pokolenia. Nie jest człowiekiem, który mówi o uczuciach, więc chcemy piosenkę, która powie mu to za nas. Spokojna ballada, do puszczenia przy obiedzie rodzinnym.
Mama kończy 60 lat i urządza imprezę w sali, będzie sześćdziesiąt osób. Kocha taniec, w młodości chodziła na wszystkie potańcówki, a teraz ciągnie całą rodzinę na parkiet na każdym weselu. Chcemy energiczną, taneczną piosenkę, którą DJ puści w środku imprezy — ma być radośnie, bez ani jednej łzy.
Siostra kończy 30 lat. Jest ode mnie starsza o dwa lata i przez całe liceum kryła mnie przed rodzicami. Teraz mieszka w innym mieście, widujemy się cztery razy w roku i za każdym razem gadamy do trzeciej w nocy. Ma słabość do soulu i starych płyt winylowych po dziadku. Chcę coś ciepłego i groove'owego, nie łzawego — żeby włączyła to w kuchni i tańczyła.
Dziesiąta rocznica ślubu. Poznaliśmy się w kolejce do kasy w markecie, bo zabrakło mi dwóch złotych i ona mi je dała. Mamy dwoje dzieci, kredyt i psa, który nie słucha nikogo poza nią. Ostatnie lata były ciężkie i chcę jej powiedzieć, że dalej bym stanął w tej kolejce. Kameralnie, przy pianinie i gitarze — bez patosu.
Pierwsza rocznica naszego związku. Poznaliśmy się przez wspólnych znajomych na grillu, na który oboje nie chcieliśmy iść. Mieszkamy razem od pół roku i wciąż nie umiemy się dogadać, kto wynosi śmieci. Chcę coś nowoczesnego i ciepłego, z groove'em — nie klasyczną balladę, bo oboje byśmy się zaczęli śmiać.
Dziadkowie obchodzą 50. rocznicę ślubu — złote gody. Poznali się na potańcówce w remizie, dziadek przyszedł tam za kolegą i nie chciał tańczyć. Babcia mówi, że wygrała go w trzy piosenki. Przeżyli razem przeprowadzkę na drugi koniec Polski, czworo dzieci i dziewięcioro wnuków. Chcemy wzruszającą balladę na uroczysty obiad, po której wszyscy będą płakać, łącznie z dziadkiem, który twierdzi, że nigdy nie płacze.
Zwyczajne podziękowanie dla babci, bez okazji. Przez całe studia jeździłem do niej w każdą niedzielę na obiad, bo nie miałem pieniędzy, a ona udawała, że po prostu ugotowała za dużo. Ma osiemdziesiąt trzy lata i nadal robi rosół na cztery osoby, kiedy przyjeżdża jedna. Chcę jej powiedzieć, że to było ważniejsze niż jedzenie.
Piosenka na zakończenie roku dla naszej wychowawczyni, która odchodzi na emeryturę po trzydziestu latach uczenia polskiego. Przez cztery lata liceum wyciągała nas z każdych tarapatów i czytała nam wiersze, kiedy klasa była w fatalnym nastroju. Cała klasa się składa. Chcemy pogodną, wesołą piosenkę, którą zaśpiewamy jej na apelu.
Odchodzę z firmy po siedmiu latach i chcę zostawić zespołowi coś więcej niż tort. Przeszliśmy razem dwie reorganizacje, jeden nieudany projekt i setki poniedziałkowych spotkań, na których nikt nie wiedział, o co chodzi. To ludzie, przy których chciało się przychodzić do pracy. Chcę soulowy, ciepły kawałek z przymrużeniem oka, do puszczenia na pożegnalnym spotkaniu.
Nasz pierwszy taniec na weselu. Poznaliśmy się nad morzem w Ustce, oboje uciekliśmy tam we wrześniu przed własnym życiem i wylądowaliśmy na tym samym pustym molo. Chodzimy ze sobą cztery lata. Chcemy własną piosenkę zamiast cudzego przeboju — spokojną, do zatańczenia we dwoje, około trzech minut, żeby goście nie zdążyli się znudzić.
Piosenka na podziękowania dla rodziców podczas wesela, tuż przed oczepinami. Oboje wychowali nas skromnie i bez wielkich słów — mama zawsze dokładała do talerza, tata woził na wszystkie treningi o szóstej rano. Chcemy im podziękować przy wszystkich gościach, ale tak, żeby nie było to sztuczne. Wzruszająca ballada, którą puścimy z głośników zamiast przemowy.
Piosenka na wejście pary młodej na salę weselną. Jesteśmy razem osiem lat, poznaliśmy się na studiach na kolokwium ze statystyki, które oboje oblaliśmy. Chcemy czegoś radosnego i energetycznego zamiast standardowego marsza — żeby goście od razu zaczęli klaskać. Około dwóch i pół minuty, z mocnym refrenem.
Piosenka dla mamy na Dzień Matki. Wychowała mnie i brata sama, pracując na dwie zmiany w szpitalu. Nigdy nie usłyszałem od niej, że jest zmęczona. Dziś ma sześćdziesiąt lat, w końcu zaczęła jeździć na wycieczki i uczy się hiszpańskiego. Chcę ciepły, soulowy kawałek — takie podziękowanie, którego nie umiem powiedzieć na głos.
Mama choruje od roku i spędza dużo czasu w domu. Kiedy byłam mała, śpiewała mi przed snem zawsze tę samą piosenkę o księżycu. Chcę odwrócić role i dać jej kołysankę ode mnie — cichą, przy pianinie, żeby mogła jej słuchać wieczorem. Nic hucznego, nic o chorobie. O tym, że teraz ja czuwam.
Dla taty na Dzień Ojca. Nauczył mnie pływać na jeziorze, wrzucając mnie do wody i stojąc obok — do dziś się z tego śmiejemy. Jest człowiekiem konkretnym, mówi mało, ale zawsze był w pierwszym rzędzie na każdym moim występie. Teraz sam jestem ojcem i dopiero rozumiem, ile go to kosztowało. Spokojna ballada, bez wielkich słów.
Piosenka dla taty na Dzień Ojca. Tata jest mechanikiem, całe dzieciństwo spędziłem z nim w warsztacie podając klucze i słuchając jego kaset z rockiem z lat osiemdziesiątych. Do dziś jeździ tym samym motocyklem, którego składał trzy lata. Chcę energiczny, gitarowy kawałek w klimacie tych kaset — żeby puścił go głośno w garażu i się uśmiechnął.
Wszystkie utwory na tej stronie powstały jako demonstracje, dla wymyślonych osób. Piosenek zamówionych przez klientów nie publikujemy — to ich prywatne historie.